KRS: 0000166381
Nr konta: 64 1560 0013 2000 1701 4195 3100

Aktualności

Nie-wielkie otwarcie czyli jak zorganizować pracę placówek dla małych dzieci w okresie pandemii

Od 6. maja żłobki i przedszkola MOGĄ być otwierane. Decyzja należy do organu prowadzącego – samorządu lub właściciela.
Z jednej strony jest presja uzasadniona potrzebami społecznymi – zapewnienia rozwoju dzieciom i umożliwienia rodzicom świadczenia własnej pracy oraz ekonomicznymi – utrzymania na rynku placówek opiekuńczo-edukacyjnych dla małych dzieci i zapewnienia pracy personelowi.

Z drugiej jednak strony podstawowym obowiązkiem placówek jest zapewnienie bezpiecznych warunków rozwoju dzieciom i bezpieczeństwa pracy kadrze.  Jak to zrobić otwierając żłobek czy przedszkole w trakcie pandemii?

Wielu wychowawców jest przerażonych. Nie mają poczucia, że cokolwiek czy ktokolwiek ich chroni. Nie mają doświadczeń w funkcjonowaniu społecznym ani tym bardziej w pracy z dziećmi w warunkach pandemii. Często mają swoje dzieci, rodziny lub rodziców pod opieką. Boją się, że ich zarażą i że sami mogą być nieświadomymi nosicielami.

Odłóżmy na chwilę lęki, skupmy się na dzieciach.

Prof. Jack Shonkoff z Harvard University [1] przypomina, że podstawowe koncepcje nauki o wczesnym dzieciństwie nie zmieniają się w czasie pandemii. Małe dzieci rozwijają się dzięki relacjom. Wyzwanie polega na tym, że otaczający je świat dramatycznie się zmienił.

Trzeba teraz połączyć dwie różne dziedziny nauki. Zwykle kierujemy się nauką o wczesnym rozwoju dzieciństwa – nauką o rozwoju mózgu — a teraz mamy również do czynienia z nauką o chorobach zakaźnych. Ta ostatnia perspektywa wymusza przede wszystkim dystansowanie się fizyczne. Musimy zminimalizować kontakt fizyczny, aby zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa.

Ale dystans jest dokładnie tym, czego nie chcemy w nauce o wczesnym dzieciństwie, ponieważ oznacza to, że w interakcjach społecznych musimy być daleko od siebie. Wiemy, że więź społeczna, przytulanie, bycie razem – jest jednym z najważniejszych wymiarów zdrowego rozwoju dziecka. Jest to sedno interakcji dawania i brania między małymi dziećmi a ich dorosłymi opiekunami. To podstawowa koncepcja zdrowego rozwoju, ale jednocześnie fizyczne zdystansowanie jest podstawową koncepcją powstrzymania rozprzestrzeniania się wirusa.

Jak te sprzeczne zasady zastosować w przedszkolu czy żłobku? Jak pogodzić wymóg fizycznego dystansu i izolacji z bliskością relacji emocjonalno-społecznych, które warunkują dobrostan dzieci oraz umożliwiają pracę z nimi?

Jak sprawić, żeby relacje między pedagogami a dziećmi i rodzicami opierały się na zaufaniu, sympatii i bliskości, a nie podejrzliwości i lęku?

Wszyscy mamy teraz zbyt małą wiedzę o tym jak zabezpieczyć siebie i innych przed zachorowaniem. Po wielu tygodniach izolacji z jednej strony jesteśmy nią wykończeni, z drugiej nie mamy jednak żadnych doświadczeń w życiu z zagrożeniem.

W tej sytuacji nie da się tak po prostu otworzyć żłobka czy przedszkola i funkcjonować na starych zasadach. Zasady się zmienią i trzeba je wypracowywać od  nowa,  trzeba być elastycznym i czujnym na wszystko i wszystkich. To musi być proces podzielony na etapy. Niezbędne jest wypracowanie procedur i zachowań w nowej rzeczywistości w oparciu o zalecenia Ministerstwa Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego.

Proponuję, żeby cały ten proces podzielić na trzy etapy: przygotowanie, adaptację i prowadzenie zajęć. Na razie skupmy się na pierwszych dwóch.

1. Przygotowanie do otwarcia placówki

Ewentualne otwieranie się na przyjmowanie dzieci i rodziców koniecznie trzeba poprzedzić ustaleniami wewnątrz całego personelu placówki. Ostatnie tygodnie nie mieli ze sobą fizycznego kontaktu. Żeby móc pracować, muszą ustalić i przepracować reguły i praktykę współpracy. Muszą mieć uwspólnione zasady dotyczące kontaktu, bliskości, reguł postępowania związanych z reżimem sanitarnym, ale również wyjaśnione i ustalone zasady rozwiązywania problemów. I co ważne – ustalony czas na to. Nie ma mowy teraz o załatwianiu spraw szybkimi komunikatami na korytarzu. Zespół przedszkola czy  żłobka musi zadbać o akceptowalny (w tych warunkach) komfort pracy.

Według prof. Shonkoffa trzeba znaleźć sposoby na wzmacnianie kontaktu społecznego, mimo że będzie on miał teraz inny charakter.  Trzeba wziąć pod uwagę, że szukanie kontaktu z dziećmi będzie teraz trudniejsze, bo dorośli zmagają się z presją i napięciami, których kiedyś nie mieli. Kiedy czujemy znaczny stres, lęk, niepokój, a może nawet depresję związaną z tym, co się dzieje, to trudno wykrzesać energię do nowych wyzwań.

W tym szczególnym czasie bardzo ważne jest, aby ludzie dorośli dali sobie prawo do bycia zagubionym i zwracali uwagę na własne potrzeby. To kwestia równowagi. Pierwszą rzeczą do przemyślenia jest to, czego dziecko potrzebuje i zapewnienie mu pewnej ilości uważnej interakcji w ciągu dnia, ale niemniej ważne jest danie również sobie czasu tylko dla siebie. Jedną z głównych zasad nauki o wczesnym rozwoju dzieciństwa jest to, że jeśli chcemy stworzyć najlepsze środowisko zdrowego rozwoju dla małych dzieci, musimy upewnić się, że dorośli, którzy się nimi opiekują, również zaspokajają swoje potrzeby. Shonkoff przywołuje przykład komunikatu bezpieczeństwa w samolocie: Rodzicu – najpierw włóż własną maskę, zanim założysz maskę dziecku. To nie znaczy, że  jesteś ważniejszy niż twoje dziecko. Sens tego polecenia jest inny: nie możesz zająć się swoim dzieckiem, jeśli twoje podstawowe potrzeby nie są spełnione. W tym szczególnym kryzysie, w którym obecnie się znajdujemy zaspokojenie potrzeb dorosłych, którzy opiekują się dziećmi jest jedynym sposobem zaspokojenia potrzeb dzieci. Nie można ominąć potrzeb dorosłych.

2. Zajęcia adaptacyjne w małych grupkach

Drugim etapem przygotowania do otwierania placówki mogą być zajęcia adaptacyjne w ogrodzie (bo łatwiej utrzymać dystans między dorosłymi, zgodny z zaleceniami). Pierwszy tydzień lub dwa można poświęcić na adaptacyjne spotkania z dziećmi i rodzicami (każde z dziecko przychodzi z jednym rodzicem) podzielonymi na małe grupy, pozwalające rodzicom utrzymać dystans między sobą, a dzieciom pobawienie się pod opieką wychowawcy.

Do rozmowy z rodzicami delegowany jest drugi nauczyciel (lub dyrektor placówki). To jest dobra okazja, żeby docenić wielotygodniową pracę rodziców. Podczas izolacji spadło na nich ogromne zadanie i w większości znakomicie sobie poradzili. Warto to docenić w rozmowie. Będzie to też możliwość przegadania z nimi wszystkich obaw, ustalenia zasad współpracy, ustalenia rzeczywistych potrzeb związanych z opieką nad dziećmi.

Dzieci mogą w tym czasie pobawić się z rówieśnikami (mała grupa na wolnym powietrzu, a więc łatwiej o dystans) i spokojnie adaptować się do kontaktu z wychowawcą. Będzie czas na rozmowy z dziećmi, na docenienie tego, jak urosły i czego się nauczyły w ubiegłych tygodniach.

Rolą rodziców jest zająć jedno konkretne miejsce (na ławce czy krześle) i być w pogotowiu, jeśli dziecko będzie chciało podejść i się przytulić. Rodzice nie mogą chodzić po terenie i bawić się dziećmi. Mają być. Mogą rozmawiać z innymi dorosłymi, zachowując dystans. Wszyscy dorośli są w maseczkach lub przyłbicach.

Dlaczego rodzice z dziećmi?

    • Dzieci przez ponad sześć tygodni nie widziały swoich wychowawców. Wiele z nich będzie ponownie przechodzić fazę adaptacji. Gdyby po tak długim okresie całodziennego kontaktu z rodzicami zostały od nich oderwane byłyby nieszczęśliwe, przezywałyby ogromny stres, a wychowawcy nie wiedzieliby jak im pomóc (dystans i zagrożenie!)
    • Obecność rodzica daje poczucie bezpieczeństwa dzieciom, które dzięki temu są spokojniejsze i łatwiej mogą się otworzyć na wyzwania związane z powrotem do społeczności
    • Obecność rodziców nie powinna stanowić większego zagrożenia epidemicznego, jeśli zadbamy o dystans między dorosłymi, a w dodatku spotkania będą odbywać się w ogrodzie. Jest to zgodne z ogólnie obowiązującymi normami dotyczącymi zachowania dystansu społecznego na tzw. wolnym powietrzu.

Organizacja

Do ustalenia będzie mnóstwo spraw:  godziny pracy, zasady przyprowadzania i odbierania dzieci, nowe reguły związane z bezpieczeństwem i profilaktyką zdrowotną (np. dotyczące korzystania  z urządzeń sanitarnych przez dzieci, rodziców i personel).

Zanim otworzymy placówkę w pełni i weźmiemy odpowiedzialność za dzieci być może trzeba będzie przeorganizować ogród (wydzielić przestrzenie dla każdej grupy) , przemeblować, poczynić jakieś inwestycje (nie tylko kupić maski i płyny dezynfekcyjne), może przerobić łazienki dla dzieci, może zainstalować prysznic dla personelu, wydzielić pomieszczenie na izolatorium (zalecenie GIS). Niezależnie od rozwiązań organizacyjno-sanitarnych wypracowanie nowego bezpiecznego sposobu kontaktu wymaga czasu i spokoju. Możemy to nazwać adaptacją do życia z pandemią.

Na koniec jedno zastrzeżenie: ta propozycja datuje się na 1 maja 2020 r. Staram się w niej uwzględnić wszystkie zalecenia rządu i GIS, niemniej może się okazać, że w następnych dniach zostaną wydane kolejne zalecenia stojące w sprzeczności w jakimś zakresie z niektórymi proponowanymi rozwiązaniami i trzeba będzie coś zmodyfikować. Przede wszystkim więc bądźmy elastyczni.

Monika Rościszewska-Woźniak

Źródła:

  1. Shonkoff J.Pfitzer S. (https://developingchild.harvard.edu/resources/the-brain-architects-podcast-covid-19-special-edition-a-different-world/)
  2. Shonkoff J. Stress, Resilience, and the Role of Science: Responding to the Coronavirus Pandemic Center on the Developing Child at Harvard University (https://developingchild.harvard.edu/stress-resilience-and-the-role-of-science-responding-to-the-coronavirus-pandemic/)