KRS: 0000166381
Nr konta: 64 1560 0013 2000 1701 4195 3100

Aktualności

Kwarantanna z dziećmi – BEZPIECZEŃSTWO

II.           Bezpieczeństwo

Mój wnuk na widok pudła z warzywami, które pojawiło w mieszkaniu: „Patrzcie! Mamy dużo jedzenia! Nie umarniemy!”

W sedno bezpieczeństwa – nie umarniemy. Zabezpieczamy się. Przed głodem, brakiem papieru toaletowego, przed zachorowaniem. Zamykamy się, gromadzimy, sprawdzamy, myjemy. Chcemy mieć pewność, że niczego nie zaniedbaliśmy, że nasze dzieci i my sami jesteśmy bezpieczni.
Sytuacja, w jakiej wszyscy się znaleźliśmy, jest nowa i jako taka zaburza nasze wspólne i osobiste poczucie bezpieczeństwa. Nie wiemy jak zareagować, co należy zrobić, żeby jeszcze lepiej zadbać.

Paradoksalnie, jeśli potrafimy przytrzymać przy sobie nasze dorosłe lęki, to dzieci czują się dość bezpiecznie. Rodzice w domu. Rytm dnia stały. Nowość i zagrożenie płynie z zewnątrz. Małe dzieci – takie do 3 roku życia, nie bardzo zdają sobie sprawę z zagrożenia jakim jest wirus. Ale za to bardzo czujnie odbierają nasze poczucie zagrożenia. Ich antenki są wrażliwe na każde wahanie i zaburzenie. Dlatego musimy znaleźć jakiś sposób na własne wsparcie i uspokojenie. Może wieczorna rozmowa z siostrą albo przyjacielem? Może przytulenie się do partnera, może dodatkowy słoik przetworów albo remanent skarbów w piwnicy?  A może naprawienie starego kołyszącego się stołu. Co nam to da? Poczucie, że mamy nad czymś kontrolę, że coś od nas zależy.

Oczywiste jest, że to substytuty. Ale chyba lepiej złapać się czegoś stabilnego, choćby to były tylko grządki koperku na balkonie, niż błądzić po omacku w pytaniach bez odpowiedzi.
Jaki to ma związek z bezpieczeństwem? Bezpieczeństwo to stałość i poczucie kontroli. To uwaga i obecność.
A zatem jeśli będziemy obdarzać uwagą i stałą obecnością siebie nawzajem, to mamy szansę poczuć się bezpieczniej.

„Babciu ale ty jesteś jednak trochę staruszką, prawda?”

Nie uciekniemy od zasadniczych pytań o życie i śmierć, możliwe, że dzieci będą nas do tego przymuszać. Im bezpieczniej będą się czuły z nami dorosłymi, tym śmielej będą zaglądać w głąb swoich lęków. Wiadomo, że teraz staruszki są bardziej narażone na niebezpieczeństwo więc trochę staruszki też. Bardzo dobry moment, żeby dzieci poczuły się, że mogą też o kogoś zadbać – o staruszków – nie odwiedzając ich i chroniąc przed niebezpieczeństwem. Człowiek, który dba o bezpieczeństwo innych, ma moc. Trochę jak superman. On się niczego nie boi.

Monika Rościszewska-Woźniak